Łączna liczba wyświetleń

piątek, 28 marca 2014

34. tydzień stanu błogosławionego

Byliśmy dziś na wizycie u prywatnego gina. Pojechaliśmy tam w sumie tylko po to, żeby nam nagrał płytkę i porobił kilka zdjęć Dzidziusiowi w 3D. Pierwsze jego słowa podczas badania.. "główkę mamy na górze". COO?!?!??!?!? PRZECIEŻ 2 TYGODNIE TEMU BYŁA NA DOLE!! Załamałam się. To już 34. tydzień.. coraz mniejsze szanse na ponowne przekręcenie.. Łzy w oczach, ścisk w gardle.. i już nic mnie nie interesowało. Nawet specjalnie nie cieszyłam się widokiem na monitorze.. za 2 tygodnie kolejna wizyta.. jak wtedy się nie przekręci to już się można umawiać na cc... przeklęte cc. 

Kiedy tylko wyszliśmy zaczęłam płakać.. Już nigdzie nie zajeżdżaliśmy.. Chciałam być w domu.. i  tak od 14 do 18 płakałam.. myśląc o poprzednim potwornym cc.. o tym, że nie będzie mnie w domu 4 dni, że będzie bolało jak cholera przez 2 miesiące, że znowu nie poczuje bóli porodowych.. że nie dam rady urodzić naturalnie. 

Rozczarowanie, smutek, brak nadziei.. wszyscy pocieszają, że będzie dobrze.. co za głupi zwyczaj. Może i będzie. Może i się przekręci.. Wtedy się będę cieszyć. Jak na razie nie mam z czego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz