Łączna liczba wyświetleń

środa, 21 maja 2014

Czekając na cud..

2 dni po drugim terminie.. rozwarcie na palec, dłuuuga i twarda szyjka.. Nic nie wskazuje na rychły poród. Pojechaliśmy najpierw do lekarza na badania, potem do Malarkiewicza na ktg. No i tam położna po konsultacji z jakimś lekarzem zaproponowała cesarkę.. na jutro. 
...................................................................................................................
Boże.. poprosiliśmy o późniejszy termin.. chociaż na sobotę a nie czwartek. Zgodzili się. Smutek.. Znowu nie urodzę.. beznadziejna jestem.. Marcinek zabrał mnie na spacer wokół jeziora, trochę się tym uspokoiłam. Ale w domu i tak ryknęłam płaczem.. i tak płaczę do teraz. Myślę sobie, żeby zapytać czy jeszcze można poczekać. Chociaż do poniedziałku.. Może coś się zacznie dziać. Nie wiem.. może taka wola Boża, że mam nie rodzić naturalnie bo... coś. Ale chcę jeszcze poczekać na cud.. Wierzę.. ostatkiem sił.. ale wierzę. 

niedziela, 18 maja 2014

Nocnikowanie :)

Od tygodnia nasza Lila korzysta regularnie z nocnika!!! Myślałam, że to potrwa dłużej i szlag mnie zawsze trafiał jak znajdowałam kupę w pieluszce i miałam wrażenie, że to się nigdy nie skończy.. a tu proszę. Córa stanęła na wysokości zadania i załapała raz dwa! Nie wiem ie to potrwa.. czy to taki okres przejściowy, czy to już na stałe ale cieszymy się tym co jest. 
Tak więc któregoś dnia.. chyba w poniedziałek 12.05 kiedy mężu był na służbie postanowiłam, że zdejmujemy pieluchę. No i zaraz były zasikane spodnie. No nic. Następna para.. to samo.. gadka, szmatka o nocniku, o zdejmowaniu spodni i o nagrodach! :) Kupiłam w Biedronce takie mini żelki haribo za 30gr sztuka i powkładałam do szuflady. Odbył się wykład w kuchni przy owej szufladzie, że jak Lusia zrobi coś do nocniczka to będzie mogła sobie wybrać jedną paczuszkę. Oczywiście wyjęła wszystkie na raz i chodziła z nimi, co chwilę siadając na nocniku i sprawdzając czy coś tam jest.. A że ona pije znikome ilości więc i sików nie było.. No ale w końcu się doczekałyśmy. Było wielkie brawo, były trochę zasikane spodenki, był taniec radości no i najważniejsze.. było mniam mniam :) Tego dnia do prania poszło 6 par spodni.. ale sukces był. Kilka "jedyneczek" i "dwójeczka" wylądowały w nocniku.
Od tamtego dnia rano pieluszka jest zdejmowana, siuśki i grubsze sprawy lądują do nocnika... chociaż mokrych spodenek jeszcze się nie da uniknąć to i tak jesteśmy dumni z tej Krówki, że woła, wstrzymuje, sama się rozbiera, siusia, wyciera pupkę i ubiera, bije brawo a potem leci po nagrodę :) 
A co do nagród.. zmniejszyliśmy ilość słodkości.. popakowałam w woreczki różne smakołyki: np. 5 pistacji, kostkę gorzkiej czekolady, jeden kawałek gumy rozpuszczalnej frutti czy jakoś tak.. No i Lilka sobie wybiera co tam chce. Nie zawsze ma ochotę i nie zawsze pamięta o nagrodzie. Chyba czasem wystarczy jej po prostu bardzo uroczyste BRAWO i wielkie oklaski rodziców... Dzidzia staje się dużą i samodzielną dziewczynką.. Zachwycające to..

czwartek, 8 maja 2014

Termin na dziś

Jak się okazało dzisiejszy termin porodu jest na pewno nieprawidłowy. Bardziej prawdopodobny jest 22 maja.. więc jeszcze trochę. Bardzo się bałam, że dzidziuś i ja do tego czasu będziemy ogromni.. ale dziś na badaniu wyszło, że maluch waży ok 3100 więc nie jest najgorzej. Nie zostało nam nic prócz czekania. A ja tak bardzo chciałabym już..

sobota, 3 maja 2014

Skurcze przepowiadające

Już mam ich dość. Boli mnie często kręgosłup, nie mocno ale regularnie.. I ciągle mam nadzieje, że to już, że to już niedługo.. A ten czas mija i mija i nic się nie zapowiada na finał :( A ja bym chciała już. Nie wchodzę nawet na wagę, bo strach mnie ogarnia na myśl co tam zobaczę. Na basen strach chodzić, bo coś się może zacząć.. Tak więc czekamy. 
Lila ma już swój pokój skończony, łóżeczko z nowym materacem dla Dzidziusia czeka w sypialni, szafa wnękowa zrobiona.. i właśnie czuje kolejny ból kręgosłupa. Nie liczę nawet czy regularne, tylko czekam na jakieś spektakularne cierpienie. Wtedy to będzie znak, że TO JUŻ.