Wypisaliśmy Lilę z przychodni.. już dawno chciałam to zrobić. Pani doktorowa kilka razy w ciągu pierwszego roku życia przepisywała antybiotyk.. i jak to ona mówiła "to na wszelki wypadek". Nie cierpię takiego podejścia! Truje się malutki organizm ot tak. Antybiotyków i tak nie dawaliśmy ale samo podejście.. brrrr... Młode babsko a głupie.. No ale cóż. Przenieśliśmy córę do mojej pediatry. Oddaję w okienku rejestracyjnym kartę szczepień, a tam starsza pani byczym wzrokiem spogląda na mnie spod grubych okularów.. A CO TO MA BYĆ? DLACZEGO PANI NIE SZCZEPI? NIE MA OŚWIADCZENIA? To jest niewyjaśniona sytuacja, muszę porozmawiać z panią doktor. Wróciłam za jakiś czas, oznajmiłam, że oświadczenie z rezygnacji z ostatniej szczepionki (błonica, krztusiec, tężec, polio i hib- swoją drogą dużo tego cholerstwa jak na jeden raz..) napiszę sama, nie korzystając z gotowych oświadczeń, które zapewniają, że zostałam poinformowana o WSZYSTKICH konsekwencjach i że udzielono mi wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania, podczas gdy żadna rozmowa z rezygnującym rodzicem nie jest przeprowadzana..
Nie wiem jaka będzie reakcja personelu, gdy będę rezygnować ze wszystkich szczepionek z kolejnym dzidziusiem.. Trochę się boję. Mężu nie jest przekonany.. ja go też nie chcę przekonywać, bo nad tym tematem trzeba po prostu posiedzieć i poczytać. Strach będzie jak nie będziemy szczepić i jak zaszczepimy.. Nie wiem co gorsze. Czy NOP czy te wszystkie choroby..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz