Lila obudziła mnie w nocy, wstałam, żeby podać smoczka. Pogłaskałam ją.. a tu ogień. Całe czoło rozpalone, szyja mokra i taki ciężki oddech :( Termometr wykazał 38.2. DLACZEGO? JAK? W dzień było wszystko w porządku, może po balkonie.. trochę wiało, Lusia nie miała szalika. Przestraszyłam się. Dałam ibum w syropku, wszystko wypiła, spytałam czy chce spać z mamą.. powiedziała nie, przytuliła się do lali i przysnęła.. Jednak za pół godziny już była
u mnie w łóżku. Biedactwo rozpalone, nie mogła sobie znaleźć miejsca, kręciła się do ok. 4... Rano obudziła się
z płaczem. Po popołudniowej wizycie u nowego lekarza nic nie wyszło. Żadnych innych objawów prócz gorączki. Jutro jedziemy pobrać krew, może to coś pokaże.
A tymczasem Lilka, popłakuje co chwilę ze swojego łóżeczka, przytulona do lali :(
u mnie w łóżku. Biedactwo rozpalone, nie mogła sobie znaleźć miejsca, kręciła się do ok. 4... Rano obudziła się
z płaczem. Po popołudniowej wizycie u nowego lekarza nic nie wyszło. Żadnych innych objawów prócz gorączki. Jutro jedziemy pobrać krew, może to coś pokaże.
A tymczasem Lilka, popłakuje co chwilę ze swojego łóżeczka, przytulona do lali :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz