Łączna liczba wyświetleń

piątek, 25 kwietnia 2014

Koleżanki rodzą!

Ależ się dzieje.. po krótce. U nas dzidziuś dalej głowa w dół. W Niedziele Zmartwychwstania wylądowaliśmy w szpitalu bo mi się ze schodów spadło ale skończyło się dzięki Bogu na skręconej kostce. Z maleństwem wszystko w porządku i wcale nie wybiera się na świat zewnętrzny. 
We wtorek chyba powiedziałam Goro, że to już nie czas na odpoczynek i czas najwyższy zacząć się ruszać. Paulina miała zagrożoną ciążę, przez co cały czas leżała.. No i jak się zaczęła ruszać, tak w nocy zaczęła rodzić i wylądowali w Malarkiewiczu. Namęczyła się okrutnie, bo próbowała rodzić ponad 24 godziny i w końcu mały Tomuś tak się obkręcił, że nie mógł się wydostać. No i finał był niestety na stole operacyjnym :( No ale grunt że się wszystko dobrze skończyło. 
Dziś koleżanka ma termin. A z cukrzycą to się trzeba spieszyć z porodem, no ale jej małej się nie spieszy. Więc po badaniach dostała skierowanie na izbę przyjęć no i będą czekać. A jak się nie doczekają, to też ją czeka stół :( ach te cesarki..
Ja natomiast dziś poczułam pierwsze skurcze. Takie krzyżowe. Było ich kilka i niezbyt bolały. Zobaczymy co dalej. A oprócz tego Lilunia dziś przeżywa swoją pierwszą noc w nowym łóżku. Ciekawe jak będzie jej się spało. Bo ostatnio to jest znowu lipa ze spaniem.. Muszę powstawiać więcej zdjęć.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz